Życiorysy z sex telefonu: Teodora


Samotny... albo w pewnym sensie zagubiony szepnął. Któż to może dokładnie wiedzieć? Usiadł, objął podkurczone w kolanach nogi i spojrzał najpierw w niebo, a później na swoje dłonie. O mały włos nie ożeniłem się z nią, rzekł poważnie. Brzmiało to tak, jakby bardziej mówił do siebie niż do sex telefonistka. Teraz w ogóle nie potrafię sobie wyobrazić, co mogłoby się wydarzyć, jeśli naprawdę bym ją poślubił. Nie mogę pojąć w żaden sposób, jak mogłem być takim głupcem... do wczorajszego wieczoru dodał bardzo cicho. Dziewczyna cicho wyciągniętą ręką delikatnie dotknęła go oraz spytała: Czy sprawiło ci to satysfakcję? To znaczy... wczorajszy wieczór... spędzony ze mną? Nieświadomie wywołała w wyobraźni chłopca wspomnienie poprzedniej nocy.

Top